Zarośla na górze Tabor nie są przyjazne. Pełno tu chaszczy, kolczastych krzaków, skał i piachu. Zbocze góry porasta sosnowy las. Wijąca się ścieżka zapraszała wgłąb. Coś szczególnego mnie tu czeka, wiem o tym, tylko jeszcze nie wiedziałam co.
Wczoraj byłam na zakupach. Idąc do bankomatu zapomniałam wypłacić pieniądze, potem zapomniałam zajść po zakupy. Moja głowa zamiast być zajęta teraźniejszością wciąż rozmyślała nad tym, co mnie czeka jeszcze do zrobienia, a lista była długa.
Pamiętacie tą piosenkę "Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco"? To teraz wyobraźcie sobie kilku Żydów, którzy zakupili 5 ha piaszczystych wydm nad Morzem Śródziemnym.
Była 22 kiedy padłam do łóżka. Nie miałam sił na pogaduszki, nie miałam sił na herbatkę, nie miałam sił na nic. Z rozkoszą rozprostowałam nogi pod kołdrą i już już odpływałam w miły niebyt kiedy nagle usłyszałam...wystrzały.